Zofia Baltarowicz-Dzielińska. Książka do pisania

38,00 

Brak w magazynie

Kategoria:

Urodziłam się w piękną noc majową w domu zbudowanym z drzewa przez dziadka Jana – ojca mego ojca, również Jana Baltarowicza. Odurzająca woń rozkwitłych białych bzów, jaśminów i czeremchy wypełniała ogród. Wpływała przez otwarte okna do wnętrza domu. […]
Malować zaczęłam wcześnie, chyba już w trzecim, a może w czwartym roku życia. Od chwili kiedy ojciec, widząc, jak gryzmolę ołówkiem na byle jakim skrawku papieru, przywiózł mi z pobliskiego Lwowa pudełko akwarelowych farb. […]

Pierwsze próby rzeźbiarskie rozpoczęłam trochę później. Miałam piąty rok życia, kiedy jesienią stary szklarz, Żyd z sąsiedniego miasteczka, Jaryczowa Nowego, zaopatrywał nasze okna przed zimą. Obserwowałam jego pracę z dużym zainteresowaniem, co zwróciło uwagę szklarza. Stary szklarz przerwał swoją pracę, przypatrzył mi się uważnie, po czym dając mi spory kawałek kitu, powiedział: „Masz, dziecko, ten kit, to dla Ciebie – będziesz z tego lepić ładne figurki”.

Uradowana, podziękowałam za prezent i wzięłam się natychmiast do „roboty”.

W tym dniu, którego dokładnej daty nie pamiętam, nastąpiło moje pierwsze spotkanie z rzeźbą; z miękkiego kitu ulepiłam z wielkim zapałem moje pierwsze w życiu rzeźby. Czy były to „ładne figurki”, nie wiem, ale wiem, że stary szklarz był dobrym prorokiem – zostałam rzeźbiarką. Żałuję, że nie pamiętam nazwiska tego człowieka. Wiem o nim tylko tyle, że był wysoki, chudy i chodził za pracą po wszystkich wsiach okolicznych, dźwigając na swoich plecach ciężką drewnianą pakę – napełnioną szybami. Był stary i biedny, i dobry. Lubiłam go bardzo.

Zofia Baltarowicz-Dzielińska

Waga 0.6 kg
Wybór tekstów

Iwona Demko

Wymiary

145 x 205 mm

Oprawa

miękka ze skrzydełkami

Rok wydania

2019

Ilość stron

182

ISBN

978-83-7866-334-8